Pisałam już, że jestem koordynatorką w Szlachetnej Paczki. Pomimo, że to wolontariat, a największy medialny ruch dopiero teraz, to jednak moje praca trwa cały rok.
Jednak na tydzień przed otwarciem bazy pracy jest zdecydowanie więcej. Od soboty otwarta jest baza dla ludzi / darczyńców. Jednak przed tym należy wszystkie opisy, które wolontariusze wprowadzają, przeczytać, sprawdzić, skorygować i tak serio - jest to masakra. Jak się tak naczytałam o tej biedzie, to w pewnym momencie poczułam się strasznie nieczuła. Mało mnie obchodziło, czy rodzina ma 60 zł na miesiąc czy też mniej, ważne były przecinki :/ To tak, na tym przecież polega moja praca, opis ma być poprawny.
Najbardziej martwi mnie poziom wolontariuszy, którzy te opisy wprowadzali - dokładnie to ich poziom wiedzy. Było bardzo dużo opisów z błędami ortograficznymi, stylistycznymi czy z interpunkcją. /wolontariusze muszą być pełnoletni, więc wprowadzały to dorosłe osoby, a ja miała wrażenie, że sprawdzam opisy po jakiś 10 latkach. Jej co teraz się na lekcjach języka polskiego robi???? Przez ostatni tydzień, zaraz po pracy siadałam do tych opisów, spać się kładłam koło 2 w nocy, a wstawałam koło 7. Dobrze, że Luby to rozumie i mnie wspierał.
Ja, też chciałam realnie pomóc, więc i ja mam swoje rodziny pod opieką. Co parę godzin sprawdzam bazę czy już znalazły darczyńców. Trzymajcie kciuki, proszę :)
A i wiecie,powoli zaczyna być lepiej :) to znaczy zaczynamw końcu mieć ochotę na seks, ale o tym w innej notce :)))))
No właśnie strach się bać. Przecież wszystko teraz ma sprawdzanie pisowni. Sama częscto robię literówki, ale jak potrzebuję coś porządnie napisać to daję rade. Interpunkcja to rzeczywiście zmora...
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i gratuluję podejścia do tematu :) Wciąż jednak jest mało ludzi niosących bezinteresownie pomoc :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń