czwartek, 3 listopada 2011

jem i jem...

I poco było wczoraj tak długo siedzieć, jak dziś padam na twarz. W ogóle jakoś wszystkożerna się zrobiłam, zmiatam wszystko z lodówki po kolei - gdyby nie inne czynniki pomyślałam bym, że jestem w ciąży.

Dziś nasi wolontariusze europejscy spędzili z nami dzień w biurze. Bardzo się martwiłam, że nie będą mieli co zrobić, że zawalę już na samym początku. A tu, każdy ma swoje zadania, wie co ma robić, więc ślęczeli przed kompami parę godzin.
Sądzę, że A. da sobie radę, jest bardzo kontaktowa i serdeczna. Obawiam się F. bo wydał mi się strasznym sierotą. Starszy ode mnie, a ja go mam za rączkę prowadzić. Trochę mnie to dziś zdenerwowało, a potem stwierdziłam, że biorę na wstrzymanie. I tak bilet powrotny ma dopiero na koniec swego wolontariatu - oj :)

I jeszcze coś. Spotkania z coachem mam wrażenie, że trochę źle na mnie wpłynęły. Gdy widzę, że ktoś mnie inaczej traktuje w biurze, od razu myślę, czy o mnie na takowych spotkaniach rozmawiał - dosłownie manię prześladowczą będę miała. Mieliśmy jako grupa biurowa rozpocząć spotkanie biurowe z trenerem, ale patrząc na to co się w tej chwili dzieje, to zostanę zaskoczone jeśli one się w ogóle kiedyś odbędą.
A co się dzieje? Masakra i dezorganizacja :) co prawda nie we wszystkich działach, ale daje to poczucie chaosu i dla innych.

Ja robię dobrą minę. Zauważyłam, że świetnie mi idzie udawanie, że wszystko jest ok i się na wszystkim znam - niech mi jeszcze tak zostanie to zacznę zadzierać nosa. A tak naprawdę, to mam ochotę uciec, schować się jak najdalej i nie przyznawać się do problemów w projektach - po prostu żyję w wielkim stresie. To źle, że mam tyle projektów, że muszę dbać o tyle spraw i odpowiadać za innych. Dlatego też, nawet gdy spotykam się z ludźmi, których interesuje wolontariat za granicą przekazuję innym. Ja już nie mam na to siły i mam dość - tak zwyczajnie.

a i mój odwieczny problem - znów jestem oziębła... ciekawe, że mnie seks nie obchodzi, Zastanawiam się nad wizytą u lekarza, tylko, że mi to nie przeszkadza :/

1 komentarz:

  1. A wiesz, ilu ludzi robi dabra mine do zlej gry w pracy udajac ze wszytsko jest kompletnie w porzadku. W sumie to o to chyba chodzi...nie zalalmywac sie i brnac do przodu. A z ta ozieblascia... w drugiej czesci cyklu to jest nawet calkiem normalne, moze wez przeanalizuj jak sie czujesz w ciagu calego miesiaca:)

    OdpowiedzUsuń