zwariowane dni - i takie KOCHAM!!!
w zaszłym tygodniu byłam Słubicach i widziałam w końcu Frankfurt. Teraz zbieram informacje o tym miejscu, bo planuję tam wycieczkę sobie zrobić.
Ostatnia środa - drugie spotkanie z couchem. Podsumowanie mam tak mocno w głowie, że zaczyna mnie to powoli martwić. Są mury, których się nie przebije i takim jednym jest moje spojrzenie na świat. Długo o tym myślałam i dotarło do mnie, że ja tak naprawdę nie chcę tego zmieniać bo mi z tym dobrze. No to dlaczego ja mam to robić?
W czwartek uciekłam do Poznania, wróciłam co prawda już następnego dnia, no ale odskocznia była potrzebna.
aaa jeszcze dostałam kwiaty od Lubego - dziwne i urocze. Są dni, w które bardzo bym chciała naprawić wszystko co złe między nami. Jesteśmy ze sobą już kawałek czasu, on jest moim najlepszym przyjacielem, ja nie wiem czy umiałabym żyć dalej bez niego. KLIK
A dziś rajd rowerowy. Tyłek mnie teraz boli od siodełka. Będę jak szlachcianka - czy coś w tym rodzaju, siadała na poduszkach.
i wiecie co, kocham to lato w październiku.
No się dzieje...:)
OdpowiedzUsuńJesteś pewna, że z obecnym stanem rzeczy Ci dobrze? Z poprzednich notek wynika raczej co innego...
tu idzie o mój konflikt z kolegą, który jakoś udało się wcześniej załagodzić. wiem, że lepiej to na razie zostawić - bo inaczej źle się skończy
OdpowiedzUsuń