niedziela, 31 lipca 2011

niedzielnie

Dziś dzień zaczął się wcześnie. Kotek o 5 rano postanowił sprawdzić czy oddycha. Staje przy mojej poduszce i wpatruje się swymi oczyskami, a jak nie jest pewien, albo ma uczucia przyjazne to liże mnie w nos. No i... i obudził mnie.
Z łóżka zwlekłam się o 8, pobudzona kąpielą w zimnej wodzie namówiła Lubego by również wstał. No i pojechali do kina - na seans o 9 rano w niedzielę :)
na to KLIK

Warto było :) Poczułam się jak takie małe dziecko bez stresów i problemów... cudne uczucie, choć szybko znika.

A teraz czas uczyć się, jutro znów niemiecki - ehhhh nie chce mi się bardzo, no ale zapłaciłam - i to jak na moje zarobki całkiem sporo. Do biura nie zajrzę zapewne, choć zbiera mi się, oj zbiera pracy. Niedługo będę jej miała jeszcze więcej - a co jak mnie w końcu wyrzucą? Chyba sama powoli do tego dążę. Tylko, że mi powoli brak motywacji, cokolwiek zrobię to źle. Sprawdza się moje pisma albo trzykrotnie, albo słyszę, że ma się do mnie zaufanie - zależy jaki dzień ma prezes. O tyle dobrze, że umowa o dzieło nie może mnie zmusić do siedzenie 8 godzin dziennie w biurze. Jeszcze trochę, to znaczy min. rok i odejdę, pozałatwiam wszystkie swoje sprawy i wyfrunę. A teraz na spokojnie coś na pół etatu, dalsze szkolenie języków, dokończę swe szkolenia i za rok moje CV będzie bardzo interesujące.

ale tym staram się zrelaksować KLIK

3 komentarze:

  1. Jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do niemieckiego, a teraz żałuję... więc trzymam kciuki, żeby Ci poszło lepiej;-)
    Fajnie, że myślisz przyszłościowo o swoim cv. Właśnie się zorientowałam, ż epowinnam nieco przebudować swoje;-)
    pS. http://myplaceintheweb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. BYlam na Kubusiu z Hani i moimi dziewczynami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi niemiecki tak dosc dobrze do glowy wchodzi, ale nie cierpie siedziec przy ksiazkach i ryc tych slowek.

    Dziekuje za namiary na twego bloga, juz dodalam do swoich linkow!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń