Odkurzyć powinnam, jeśli nadal mam ochotę pisać. W blogowym świecie jestem już 7 lat - długo? Różne adresy, kiedyś onet, dziś google....
Rok 2014 zmienił bardzo nasze życie. Wygrzebane zostały "trupy z piwnicy". Nagle osoby, którym się ufało okazały się kłamcami, a jedna z nich potworem. Co dziwne w tej całej sprawie wyszło dużo dobrego. Do naszego świata dołączyła rodzina, która stała obok i czekała na zielone światło. Dziś nie wyobrażam sobie, byśmy ich nie mieli. Są częścią całości, czymś czego brakowało. Nareszcie jest tu ktoś... normalny??? :)
I po tym wszystkim świat przyśpieszył, zmienił się już na zawsze. Nie ma odwrotu, nie można wrócić do tego co było złudzeniem, kłamstwem.
Rok 2014... wzięliśmy kredyt, kupiliśmy samochód, Luby podpisał umowę w innym mieście, innym kraju...
Rok 2015... od 1 lutego zostajemy współczesną rodziną europejską. Ja tu z dzieckiem, a Luby tam... w okolicach 30 czerwca odchodzę z pracy lub idę na urlop bezpłatny (póki co nic nie wiem o urlopie bezpłatnym, więc czas się dowiedzieć) ...lipiec 2015 do podjęcia decyzja, zostajemy tu gdzie jesteśmy czy też zmieniamy ojczyznę ...rok 2015 w końcu idę do wymarzonej szkoły demokracji i ją kończę...
I pomimo, że wiem... pamiętam, że są blisko mnie osoby, które będą się starały by to wszystko runęło "jak zamek z kart" to mam przewagę - ja znam ich intencje i jestem silniejsza niż im się zdaje.
Życze Wam spełnienia wszystkich planów :)
OdpowiedzUsuńSamych wspanialosci w tym roku...az sama jestem podekscytowana, jak to sie wszytko ulozy )
OdpowiedzUsuń