środa, 8 lutego 2012

i jak dziś?

Zęba usunęłam, ba nawet potem nie spuchłam. Stracha miałam wielkiego, że łzy mi same w gabinecie leciały. No i się dowiedziałam, że jeszcze min. dwa do usunięcia - a lepiej by wszystkich ósemek się pozbyć. Bo kolejna dolna w kość wrasta zamiast się wyrżnąć, a dwie górne co prawda ładnie widoczne, ale się psują.
No to ja mówię, że mam dość. Jak już usunęłam pierwszy ząb, to mi się kolejne w kolejce ustawiły. Trudno, lepiej teraz, bo w ciąży nie wolno. Tak więc ja zaczęłam planować dziecko u dentysty, a nie u ginekologa - ja to zawsze muszę robić inaczej niż inni.

Dziś po wizycie kontrolnej zapakowałam się do łóżka i tak już czwartą godzinę leżę i się "wieszam". Ciężko mi myśl złapać.

Na chwilę mi smutno by potem się śmiać. Jeszcze te zmiany pogody, głowa mi pęka. Ogarnąć się nie umiem.
I to mi się od paru dni podoba KLIK

4 komentarze:

  1. Ja to już wolę wyrywanie od leczenia kanałowego... Brrrr... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. brrrr, miałam w ubiegłym roku dwa wyrywane, nigdy więcej ! ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. to pol biedy, ze nie bylo az tak zle.
    Odpocznij sobie troche, przeciez nie zawsze trzeba zlapac mysl;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. a! i rytm fajny ma ta piosenka:)

    OdpowiedzUsuń