czwartek, 7 lutego 2013

wrócił i

G wrócił wczoraj przed 22. Zadowolony, uśmiechnięty - oho! To pytam, Kupiłeś mi coś? Patrzy na mnie jak na wariatkę, no bo przecież tylko jeden dzień i dwie noce go nie było, bo przecież w PL był, a nie za granicą. Patrzę i nie dowierzam... A lizaków chociaż tam nie mają???? To zaczął się ze mnie śmiać. :(
Powoli do dziecka podobna się staję :) Niedługo nikt ze mną nie wytrzyma.

Ale obejrzał sobie zdjęcie, potem nagranie na płytę i zapytał kiedy następna wizyta. To on teraz na następną ze mną idzie. I znów we mnie masa znaków zapytania, bo skoro nie chce to go zmuszać przecież nie będę. Gdy Mała się urodzi, a on będzie wolał kompa od spaceru z nią to go w tedy uduszę, ale teraz niech sobie jeździ.
Ale się uparł, że ona na następną wizytę idzie, bo to nagranie krótkie i ja pewnie na ekranie dłużej Małą widziałam i że on też chce. Mam wszystko z nim kupować, bo on też chce mieć prawo wyboru.
I teraz wiem, że nic nie wiem. Chyba faceci są gorsi od kobiet w zmienianiu zdania.

I u mnie dziś piękna pogoda, ale zdecydowałam, że dziś posiedzę w domu - zaczynam odczuwać ból zatok, więc inhalację sobie zrobię i pośpię bo już mi się oczy kleją, a przed godziną wstałam.


3 komentarze:

  1. za facetami ciężko nadążyć :) ale dobrze,że tak zmienił zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zobaczył co stracił i że zrobiłaś to bez niego i bardzo dobrze!!! niech wie:))

    OdpowiedzUsuń